Śp. ks. Karol Sobek CSsR urodzony 20 stycznia 1873 roku w Siemianowicach (Laurahutte).
Wydała go Śląska
ziemia, którą kochał gorąco przez całe życie. Z powodu braku środków
materialnych przerwał naukę w gimnazjum i pracował jako uczeń kupiecki,
nie zapomniał jednak o książkach i chętnie się w nich rozczytywał. W
maju 1895 roku Ojcowie z Mościc mieli wielką misję na Śląsku – w Opolu.
Pobożny, pełny życia i energii młodzieniec Karol
dowiedział się o tym i pojechał do Opola, aby się Redemptorystom i ich
pracy przypatrzeć. Tak wielkie to uczyniło na nim wrażenie, iż zgłosił
się do przełożonego misjonarzy, ojca Łubieńskiego z prośbą o przyjęcie
do zgromadzenia. Właśnie w tym roku powstało Małe Seminarium Duchowne.
We wrześniu tegoż roku jako 22 letni młodzieniec
wraz ze znacznie młodszymi od siebie towarzyszami zabrał się z energią
do nauki. Niemałą trudność sprawiała mu niedostateczna znajomość języka
polskiego, gdyż w domu mówiło się w gwarze Śląskiej. Starał się usilnie
tym brakom zaradzić rozczytywał się w książkach polskich, szczególnie
historycznych.
O ile braki w języku polskim utrudniały mu naukę, za
to znajomość języka Niemieckiego bardzo mu się przydała. W marcu 1898
roku skierowany został do nowicjatu w Eggenburgu. Jednak przed
obłóczynami zachorował i wrócił do rodzinnej Laurahuty. Dla jego
powołania była to próba, jednak w swym postanowieniu wytrwał i gdy
odzyskał zdrowie powrócił do Eggenburga, aby 13 listopada 1898 roku
otrzymać habit zakonny.
Śluby zakonne złożył 2 sierpnia 1899 roku, udał się
do Tuchowa w celu ukończenia nauk humanistycznych. Niebawem ponownie
zachorował i musiał poddać się operacji w Krakowie. Studia teologiczne
w latach 1900–1904 kontynuował w Mautern, gdzie był bardzo pracowitym
studentem. Święcenia kapłańskie przyjął 31 lipca 1904 roku w Grazu.
Mszę świętą prymicyjną odprawił w Podgórzu (dzisiejszy Kraków za
Wisłą).
Pierwszą placówką od 1906 roku był Tuchów, tam jako
wykładowca i pomocnik dyrektora w Małym Seminarium swą wyrozumiałością
i dobrocią umiał sobie pozyskać serca seminarzystów. Kazania głosił
przystępnie z wielkim przejęciem. Po dwóch latach został skierowany do
klasztoru w Podgórzu i od tego czasu przez wiele lat pracował tam jako
misjonarz. W podgórskim klasztorze spełniał różne urzędy.
W latach 1909–1917 był prokuratorem prowincji
(ekonomem). Słowem i czynem okazywał, iż szczerze kocha zgromadzenie.
W czasie pierwszej wojny był kapelanem w szpitalu
epidemicznym w Podgórzu. Nie tylko otaczał opieką chorych żołnierzy,
ale pamiętał też o ich grobach. Od cesarza w nagrodę otrzymał złoty
krzyż z koroną, jak również został odznaczony przez Czerwony Krzyż. W
międzyczasie pracował na dziewięciu misjach w Lubelskim.
W maju 1917 roku władze niemieckie powołały go do
wojska. Objął duszpasterstwo w szpitalach wojskowych w Katowicach,
mieszkał u Sióstr Elżbietanek oraz tam również pracował. Podlegał pod
miejscowego Proboszcza, który był również Proboszczem garnizonowym.
Od sierpnia 1917 roku został kapelanem lazaretowym,
zależnym od dziekana wojskowego we Wrocławiu. Po załamaniu się państw
centralnych usiłował uzyskać pozwolenie na wyjazd do Krakowa, skończyło
się tym, iż w maju 1919 roku przeprowadzono go przez „zieloną” granicę
i tak dostał się na Podgórze.
W latach 1920–1921 pracował na Śląsku. Pod
pseudonimem Ignacego Karlika wydał broszurę spologetyczną: pt. „Kilka
słów prawdy o księżach”.
W czerwcu 1922 roku wyjechał na Śląsk czeski, gdzie
rozpoczęła się jego choroba. W wielkich cierpieniach gorąco się modlił.
Gdy w listopadzie wybierano posłów i senatorów zawieziono go do urny
wyborczej – jego radością było, że został wybrany za posła szkolny
kolega – Korfanty, a na senatora ks. biskup Sapiecha.
Dnia 15 listopada tegoż roku został przewieziony do
szpitala Bonifratrów w Bogucicach. Był bardzo osłabiony i 18 listopada
po raz ostatni odprawił Mszę świętą. Chorował na raka i lekarz nie
chciał poddać go operacji, został przewieziony do szpitala Elżbietanek
w Poznaniu. Tam lekarze orzekli, że stan jest beznadziejny i został
przewieziony do klasztoru Redemptorystów w Kościanie, a następnie do
szpitala Sióstr Miłosierdzia w Kościanie.
W czasie ciężkiej choroby osoba leżąca w przyległym
pokoju słyszała jego żarliwe modlitwy – oświadczył, iż wówczas się
nauczył jak należy się modlić.
Zmarł 1 grudnia 1922 roku w tamtejszym szpitalu.